Leica Trinovid BA 8×32 i 10×32

Dane techniczne: 8×32 / 10×32

Pole widzenia  7.7° / 6.85°
Odstęp źrenicy 13mm / 14mm
Ostrość od 2.6m / 3,2m
Wodoodporna do 5m
Waga 625g / 660g
Gwarancja 30 lat

Dzięki uprzejmości jednego z kolegów, w moje ręce trafiły dwie klasyczne lornetki. Leżały na stole pośród innego sprzętu, kusząco mrugając czerwonym znaczkiem. Nie mogłem się oprzeć.

Leica Trinovid BA, i późniejsza BN, to chyba najlepiej znane i natychmiast rozpoznawane przez większość miłośników optyki obserwacyjnej modele niemieckiego producenta.


Lornetki, jak na dzisiejsze standardy, są dość duże i ciężkie, ale ich kształt i faktura obudowy sprawiają, że pewnie leżą w dłoniach, a ich obsługa jest prosta i przyjemna. Podoba mi się regulacja korekty dioptrycznej zintegrowane z pokrętłem ostrości. Zespolone kółka ułatwiają ostrzenie a wskaźnik korekty jest zawsze widoczny, co bardzo pomaga jeśli z lornetki korzysta kilka osób.

Deszczochron trzyma się solidnie a jego kształt współgra z obudową.
Ciekawym rozwiązaniem wydał mi się futerał z przelotką na pasek – działa to dobrze jeśli nosimy lornetkę na szyi i odpowiednio wyregulujemy pasek. W przypadku noszenia na ramieniu lub w torbie, zawsze przypięty futerał zaczyna przeszkadzać.


Na koniec to, co najważniejsze – optyka. Zacznę od znanej wady- obraz jest mocno ocieplony, mówiąc wprost żółty. Trzeba z tym żyć, tak to kiedyś w lornetkach wyglądało, a w niektórych wygląda nadal, choć w wyraźnie mniejszym stopniu.
Reszta jest przyjemna – mamy szerokie pole widzenia i nienachalną ostrość, niezłą odporność na odblaski  (czasem jednak wpada jakiś blik z przodu albo z tyłu) i niedużą aberrację chromatyczną. Podoba mi się  plastyka obrazu. Wady geometrii oczywiście także odkryjemy, ale jak większość z powyższy, będą one do zaakceptowania. Rozgwieżdżone niebo – piękne, gwiazdy w centrum punktowe, a dalej … wiadomo. Nie jest sprzęt do astro, czułem się więc usatysfakcjonowany patrząc na to co było dobre, zamiast szukać problemów na brzegach.


Leica Trinovid BA pod względem optycznym nie dotrzyma kroku współczesnym modelom za 2000zł, ale daje przyjemność z obserwacji (wymaga tylko odporności na żółtaczkę) i z samego jej posiadania.
Nie bez znaczenia jest wrażenie solidności i dopracowania konstrukcji w najmniejszych detalach.

Projekt i wykonanie urzekły mnie od pierwszej chwili.
To przedmiot użytkowy wysokiej próby.

6 myśli na temat “Leica Trinovid BA 8×32 i 10×32”

  1. „nienachalna ostrość” – stwierdzenie nieco dwuznaczne i enigmatyczne 🙂 Osobiście wolę jednak Dialyty.

    1. Nie chciałem napisać, że są one nieostre. Są ostre w sposób delikatny, bardzo pasujący do całokształtu. Jak starsze obiektywy portretowe, które dają wyraźny i przyjemny obraz, nie podkreślając defektów skóry.

      Podobny był mały Dialyt, tylko wyraźnie lepiej radził sobie z kolorami:
      http://wzrokowiec.com/archiwa/1251

  2. Od siebie dodam, że ja w pole dziesiątki wpadam jak śliwka w kompot. Po zamknięciu muszli ocznych i regulowaniu ER „ręcznie” nie można się oderwać od tego co się widzi, wchodzi się w obraz całym sobą. Ósemka jest niewiele gorsza. Tylko wysoka cena na rynku wtórnym jest jednak chyba nieusprawiedliwiona, biorąc pod uwagę słabości optyki w stosunku do nowocześniejszych konstrukcji.

  3. Pole widzenia i wrażenia z tym związane – fantastyczne, jeśli nie patrzymy w okularach – tu niewielki ER ogranicza przyjemne doznania.
    Ceny na rynku wtórnym, szczególnie w PL, są nieadekwatne do jakości obrazu, ale obraz to nie wszystko.
    To sprzęt którego sam bym nie kupił, ale chętnie bym dostał.
    Gwiazdka niestety minęła, a do imienin jeszcze ponad pół roku 😉

  4. Nie wiem czy zwróciłeś na to uwagę, ale 8x wydawała znacznie mniej żółta, była zadaje się młodsza i była po serwisie w Leica. Dla mnie to ona była w zasadzie neutralna kolorystycznie.

    1. Tak, ósemka była mniej żółta, ale czy neutralna? Chyba nie. Trzeba by jeszcze raz zerknąć, ale już je oddałem.
      Równolegle miałem na tapecie dachowce Opticrona, które są przesunięte w stronę niebieskiego, i to mogło trochę wpłynąć na ocenę oddania kolorów.

Dodaj komentarz