Nikon 10×35 EII

DANE TECHNICZNE:
Kątowe pole widzenia: 7,0°
Liniowe pole widzenia w odległości 1000 m: 122 m
ER: 13,8 mm
Minimalna odległość ogniskowania: 5 m
Rozstaw okularów: 53-73 mm
Waga: 625g
Wymiary: 126 x 183 mm

Nikon 10×35 EII to przedstawiciel ginącego gatunku, jakim są lornetki w układzie porro klasy średniej. Do połowy lutego 2016 roku można go było kupić w niemal każdym klepie z optyką obserwacyjną za około 1 600zł. Dziś, używane egzemplarze są sporo droższe i szybko znajdują nowego nabywcę. Ostatnie sztuki dostępne jeszcze w niektórych sklepach kosztuję ponad 3 000zł.

Jest to lornetka trochę inna od obecnie proponowanych konstrukcji. Jej nietypowe parametry pozwalają utrzymać wagę i rozmiar na poziomie średniej spacerówki, oferując jednocześnie wystarczającą w warunkach dziennych jasność i bardzo duże pole widzenia przy akceptowalnym ER.
Lornetka świetnie leży w rękach, dłuższe niż w wersji 8×30 tubusy umożliwiają pewny chwyt i zapobiegają „spadaniu” palców na obiektywy. Ostrość ustawiamy wąskim kółkiem typowym dla starszych konstrukcji, pracuje ono dobrze nie zaprzątając niepotrzebnie naszej uwagi. Korekta dioptrii realizowana jest przez pokrętło na prawym okularze.

Producent niestety zadbał o to, by nasz piękny klasyk służył raczej podczas niedzielnych spacerów niż jako podstawowe urządzenie dla aktywnego obserwatora przyrody – futerał pozbawiony paska i bardzo słabo chroniący przed warunkami atmosferycznymi można zostawić w domu czy samochodzie. Samoistnie spadające i rysujące tubusy osłony obiektywów wykonane z twardego plastiku, trzymający się na miejscu jedynie przy wywiniętych muszlach ocznych deszczochron, czy brak uszczelnień zachęcają do niezbyt intensywnego korzystania z EII. Jest to zatem lornetka na specjalne okazje, a sprzyja temu bardzo przyjemna optyka konweniująca z niebanalnym wyglądem obudowy.

Ostrość obrazu w centrum jest bardzo dobra, jej spadek w kierunku brzegu oczywiście zauważalny, ale ten brzeg jest tak daleko, że w normalnych obserwacjach nieczęsto to zauważymy, ciesząc się raczej wyjątkową szerokością pola. Odwzorowanie kolorów prawidłowe, transmisja także na przyzwoitym poziomie. Zdarzają się czasem lekkie odblaski czy spadek kontrastu przy niskim słońcu – konstrukcja ma jednak swoje lata i trudno od niej wymagać poziomu nowoczesnych modeli z najwyższej półki. Specjalnością Nikona 10×35 jest to, czego na próżno możemy szukać u dachowej konkurencji – plastyka obrazu i efekt 3D jakie daje ta lornetka są niepowtarzalne, można o tym pisać do znudzenia.
Znakomicie korygowany astygmatyzm i niewielka koma występująca na brzegu ogromnego pola widzenia sprawiają, że EII sprawdza się wyśmienicie jako przeglądówka w obserwacjach astronomicznych dając duża przyjemność swemu właścicielowi.

Moim zdaniem Nikon 10×35 EII ma tylko jedną znaczącą wadę – aberrację chromatyczną, większą niestety niż w modelu 8×30. Osoby które nie obserwują zbyt często np. ptaków w locie mogą być jednak mniej zasadnicze w tej kwestii i czerpać niezmąconą radość z obserwacji.


Jakiekolwiek porównania EII z Nikonem Monarch 7 wydają mi się dość zabawne – to zupełnie inna klasa optyki, o materiałach nawet nie wspominając. Dopiero zaprezentowany niedawno model Monarch HG sprawia wrażenie, jakby Nikon chciał zrobić EII w wersji dachowej, ta sztuka jednak nie do końca się powiodła.

 

Dodaj komentarz