Celestron Granite 7×33 ED (9,1*)

Tekst i zdjęcia m-day

Celestron Granite 7×33 ED

Dzisiaj na tapecie Celestron Granite 7×33 ED, lornetka generalnie zbierająca przyzwoite opinie i będąca przedstawicielem najwyższej linii lornetek firmy Celestron. Kolejna siódemka, którą opisuję bezpośrednio po Minolcie Weathermatic 7×42 Wide (9,3*).

Utrata ostrości w polu, z lewej strony w miarę widać na krzaczorach, o co chodzi. Na prawą nie patrzeć.

Ostrość w centrum jest dobra. Sporo lepsza niż w Minolcie, ale trochę gorsza niż w starym Nikonie 7×35 Wide Field (9,3*). Nikon oferuje też bardziej wyrazisty obraz. Granit jest bardziej wyprany, przez co sprawia wrażenie jaśniejszego, ale jest to raczej tylko wrażenie. W rzeczywistości, dla mnie, Nikon oferuje bardziej czysty i bardziej kontrastowy obraz w centrum.

Głębia ostrości duża i komfortowa zarówno w Granite, jak i w Nikonie.

W Celestronie jakieś 55-60% promienia pola widzenia jest ostre, potem ostrość zaczyna uciekać bardzo szybko i ostatnie ~30% pola jest już, jak dla mnie, zbyt rozmyte. Ostrość w kierunku brzegu jest bardziej użyteczna i komfortowa w obu staruszkach, niż w nowoczesnym Granite ED.

W Celestronie nie ma mowy o tym ulotnym „czymś” w obrazie, które to „coś” przyciąga do lornetki i co mają obie stare lornetki, Nikona i Minolty. Celestron oferuje obraz płaski, nie budzący emocji, mimo dużego pola trudno się w obrazie zanurzyć i zapomnieć o jego wadach.

Aberracja chromatyczna w centrum jest bardzo niewielka i prawie niewidoczna kiedy się jej nie szuka. Potem gdzieś w okolicach 60% promienia pola widzenia zaczyna być dostrzegalna i rośnie w kierunku brzegu, ale z uwagi na ogólną degradację ostrości pozostaje problemem drugorzędnym. Obsługa AC jest na 5 moim zdaniem.

Kolorystyka przesunięta trochę w stronę barw cieplejszych, ale nie tak bardzo jak w obu staruszkach. Kolory dużo bardziej neutralne niż w starych lornetkach.

Odblaski w zimie ciężko sprawdzić, ale są. flary, trochę ghostingu, za to stosunkowo mała utrata kontrastu. Chase ED 10×50 widocznie lepiej sobie radzi ze światłem z przodu tuż poza polem widzenia.  

Dystorsja jak na nowoczesną lornetkę przystało jest stosunkowo niewielka. Latarnie wyginają się o ~połowę słabiej niż w starych porro. Nie zauważyłem też efektu kuli.

Pole widzenia jest duże i komfortowe, ale tego co ja nazywam przestrzenią jakoś brak, niby fajnie, ale efektu łał nie ma, sam tego nie rozumiem. Kiedy coś takiego widzę, myślę że powinno się sprawdzić producenta, czy aby powiększenie, apretura, pole itd. się zgadzają ze specyfikacją.

Muszle oczne mogłyby być trochę bardziej miękkie i trochę dalej wykręcane jak dla mnie, łapię czasami małe mroczki na granicach pola widzenia. Lornetka jest obita twardą gumą, dobrze i pewnie się trzyma. Wykonanie na pierwszy rzut oka solidne. Muszle oczne chodzą ładnie, miękko, niestety we wszystkich położeniach zablokowanych wykazują spory i denerwujący luz. Także pokrętło ostrości ma spory luz (całe szczęście nie lata jak muszle, tylko lżej chodzi w zakresie luzu) i mlaska smarem. Regulacja prawego okularu potrafi się zastać (co złe nie jest), a kiedy się ją ruszy zaczyna chodzić miękko, z niewielkim oporem. Rozstaw tubusów chodzi jak należy i bez uwag. Zatyczki na obiektywy i deszczochron są dobrze dopasowane, wykonane z miękkiej gumy, dobrze się trzymają i należycie chronią optykę.

W komplecie dostajemy szelki (!) i futerał, oba za jakiegoś syntetycznego materiału pozującego na skórę i połączonego z nylonem, jest też pasek na szyję i futerał na szelki. Futerał na lornetkę nieco krzywo i niechlujnie uszyty, ale funkcjonalny i właściwie nie robiący wrażenia tandety (zbyt dużego). Reszcie zbytnio się nie przyglądałem.

Podsumowanie.
Im więcej sprawdzam różnych mniej znanych lornetek, o generalnie dobrych opiniach, z średniej klasy w okolicach 1 kzł, a nawet w okolicach 2 kzl, tym bardziej przekonuję się, że one się od siebie niewiele różnią. Wręcz ma się wrażenie, że wszystkie zostały wyprodukowane w tym samym zakładzie, przez te same ręce (wiadomo jakie).

Ogólnie wszystkie zapewniają dosyć dobrą ostrość w centrum, w polu gdzieś 55% (czasem do 70%) jest ostre, przyzwoicie obsługują AC, mają niezbyt dokuczliwą dystorsję i w miarę dobre powłoki, obraz jest akceptowalnie dobry technicznie i wyprany z emocji – tak samo „nijaki” we wszystkich produktach tej klasy. Nie rozumiem różnic cenowych między tymi budżetowymi tworami. Opisywany Granite może kosztować od ~800 do 1500 zł, w zależności od tego, jak głęboko się „pokopie”, a obraz zapewnia mniej, więcej tej samej jakości jak np. Meade Rainforest Pro 8×42 za ~700. Skąd różnica w cenie? Wyłącznie z marketingu. Jaka to jest lornetka? Przyzwoita. Czy warto ją kupić? Za ~200 Euro z shipem – tak, drożej – ja bym nie kupił.

m-day

19 myśli na temat “Celestron Granite 7×33 ED (9,1*)”

  1. No cóż, przeciętna lornetka z ED to dalej jest przeciętna lornetka. Producenci mimo wszystko wierza w magię literek i szczególnie w tańszych modelach mocno je akcentują. Zwykły haczyk na konsumentów moim zdaniem.
    Odnośnie Twojej koncowej syntezy- jak chcesz miec czleku dobry obraz to do 1-1,5tys kupujesz porro?

  2. Spróbuję przedstawić moje zdanie, tak aby być jak najlepiej zrozumianym, jednak nie wiem czy mi się to uda.

    Nie ma nowych, „dobrych” porro za 1,5 kzł lub ja jeszcze przez takie nie patrzyłem, „dobre” porro dzisiaj to 3-4 kzł. To „dobre” i tak ma wady – patrz np. Svaro Habicht 8×30, Canony IS, EII lub odsądzany gdzieniegdzie od czci i wiary Fujik.

    Jeśli mam na lornetkę 1,5 kzł to raczej nie patrzę na konstrukcję, tylko szukam czegoś o dobrych opiniach i dobrych parametrach. Dzisiaj jest to najczęściej dachówka bo w nich jest większy wybór.

    Z drugiej strony, w ogóle nie ma dobrych lornetek (to moje zdanie), bo nawet w tych „za dychę” można znaleźć punkty, które nam nie pasują. Mam lornetki za 4 stówy i za 4kzł, z żadnej nie jestem zadowolony w 100%, każda ma jakiś wkurzający feler.

    Nie mam lornetki za dychę i nie zamierzam mieć, bo wiem, że mnie nie będzie satysfakcjonowała w 100%, chyba że może się mylę 😉 W każdym razie z tych, które widziałem nic bym nie wybrał w tej cenie za którą są oferowane.

    Zakup lornetki to jest zawsze kwestia kompromisu między obrazem, a ceną. Dodatkowo najwyższe ceny nie są rekompensowane brakiem wad i nie ma lornetki idealnej, chyba że WX za ~30kzł – nie wiem nie widziałem 😉

  3. Czy Kowe BD 8×32 Prominar też byś wrzucił do jednego worka z innymi w podobnej cenie?
    Porro, niekoniecznie nowej konstrukcji starsze modele są jeszcze przecież produkowane, za 1-1,5 tyś. nie będzie już lepsze od dachówki w tej cenie?

  4. Pozwolę sobie na wtrącenie własnych uwag.

    Problem z porro jest taki, że tych lornetek już się właściwie nie rozwija, szczególnie w klasie średniej. Zostało trochę specjalistycznych modeli z wyższej półki – Fujinon, Steiner; jest Swaro Habicht i ……najtańsza chińszczyzna. W środku został chyba tylko Nikon EII, którego cena podskoczyła dwa lata temu z dnia na dzień o 100%, aby firma miała co pokazać na 100 urodziny, dodając stosowny nadruk. Wcześniej, przez kilka lat 8×30 kosztował około 1500zł a 10×35 1600zl i to były normalne, dobre ceny.

    Kowa BD 8×32 XD jest jedną z najlepszych lornetek w swojej klasie cenowej, największy minus to umiarkowane pole widzenia.

    Mam przyjemność nie zgodzić się z kolegą m-day w kwestii braku bardzo dobrych lornetek. Są, i to sporo. Ideał oczywiście nie istnieje.

  5. Jeśli chodzi o obiektyw 30-32, to w tej cenie jest na szczęście spory wybór przyzwoitych lornetek i Prominar BD do nich należy. Jest też M7 8×30, Pentax AD 9×32 i pewnie inne, których nie znam lub nie pamiętam w tej chwili. Z mniejszych jest Pocket Terra 8x.

    W porro nic mi nie przychodzi do głowy, wszystkie przez które patrzyłem, plasowałbym w segmencie do 600-800 zł jako warte zakupu (moim zdaniem) i więcej bym nie dał. Jak o tym myślę (o porro), przychodzą mi do głowy wyłącznie staruszki typu Jena jako warte zakupu. Te nowsze mają tak daleko posuniętą kreatywną księgowość wpisaną w konstrukcję i oferują tak mało ostrego w polu, że ja nie widzę znaczących różnic m-dzy EX-ami, czy Opticronami porro, a tymi droższymi. Więc po co przepłacać.

    Marlut, zgadzam się, że są bardzo dobre, ale dychy to ja za nie nie dam, bo użytkowo to one są może 20% więcej warte od tych za 4kzł ;P

  6. Idealna lornetka nie istnieje więc zmuszeni jesteśmy do kompromisów (adekwatnie do własnych potrzeb). I tutaj przysłowiowy ” pies pogrzebany”. Odpowiedź na pytanie „co jest lepsze?” jest następująca – zależy czego potrzebujesz? Porro czy roof? BD czy M7? Każda ma plusy i minusy. W kategorii 8×30/32 dla mnie ciągle najbardziej kuszącą jest M7 bo Ultravidy rażą ceną. Mam w domu straszą 8×30 ale waży 600 g i wcale nie jest mała a to sprawia, że bardzo rzadko używam.
    Z kolei nie bardzo umiem przekonać się do powiększenia 7x. Kusi głębia ostrości, pole i niewiele poza tym. Ten Celestron robi dobre wrażenie.

  7. Moje zdanie w tej kwestii pozostaje niezmienne. M7 rządzi, ponieważ do mnie, po pierwszym spojrzeniu, przemówił. Uważam, że ma to nieuchwytne coś, czego brakuje Celestronowi.

  8. Wszystko wskazuje na to że dodatkowe powłoki na pryzmatach są jakimś tam większym kosztem dla producenta tylko w najtańszym przedziale cenowym. Czyżby pogląd że porro za około 500 da taki sam obraz jak dachówka za 1000-1500 był nieaktualny? W droższych lornetkach konstrukcja porro nie daje już raczej żadnej przewagi.

  9. BD czy M7 to chyba dzisiaj dość częsty dylemat. W zasadzie zaspokoją wszystkie wycieczkowe potrzeby turysty amatora. Co waszym zdaniem jest półkę wyżej od nich, tak że warto dopłacić?

  10. „Czyżby pogląd że porro za około 500 da taki sam obraz jak dachówka za 1000-1500 był nieaktualny?”

    Dla mnie to urban legend. Kiedyś, kiedy dachówki raczkowały i kosztowały krocie, a porro nie były jeszcze zarzucone i się je doskonaliło – była to pewnie prawda. Patrz Weathermatic, odstający technicznie od jemu współczesnych porrówek.

    „Co waszym zdaniem jest półkę wyżej od nich, tak że warto dopłacić?”

    Dla mnie nic 😉
    Joke 🙂 Np. do Pentaxa DCF ED warto, jeśli się znajdzie w ok 2 tysi.

  11. @LXV
    pytanie w jakich godzinach turysta amator jest na szlaku i chce używać lornetki. Jeśli przy niskim słońcu, M7 doprowadzi go do rozpaczy.

    Warto dopłacić do 8×30 EII, ZEN 7×36, Ecotone 8×42 MR-3 itd. – zależy do czego.

  12. Jeżeli ograniczymy się do parametrów 8×30/32 trudno znaleźć sensowną alternatywę dla Kowy BD 8×32 czy M7 8×30 za niewiele większe pieniądze. Klasa wyżej to Zeiss Conquest 8×32, może (tutaj nie mam pewności) Vortex Viper 8×32. Lepsza jest też Kowa Genesis. Pewnym znakiem zapytania jest też Kit Lynx 8×30. Trzeba by porównać bezpośrednio z M7. Jest takie porównanie gdzieś na Bird forum (chyba) ale nie rozwiało moich wątpliwości. Nasz kolega kot Sylwester ostrość Kita uplasował w pozycji nr 1. Chyba każda lornetka, która się tam znajduje jest lepsza od Kowy czy M7.

  13. Lynxa niedługo będziemy oglądać.
    Ja jestem jeszcze ciekawy MeoPro 8×32 HD i Meostar B1 8×32.

    Genesis 8×33 jest tak dobra, że aż nudna 😉

    1. „Lynxa niedługo będziemy oglądać” Bardzo się cieszę ale ważne byłoby aby porównać w terenie z M7. M-day posiada więc jest do zrobienia.
      „Genesis 8×33 jest tak dobra, że aż nudna” . Znając życie pewnie nie aż tak jak EL. No ja byłbym zachwycony z Kowy i nie szukałbym drugiego dna.

  14. Kivi twierdzi, że Genesis to jest najtańsza lornetka docelowa, i ja się z nim w pełni zgadzam.

  15. Osobiście jestem wrogiem sformułowania „lornetka docelowa”. Uważam że czegoś takiego zwyczajnie nie ma. Lornetka to nie żona, można ją wymienić jak się znudzi 😉

  16. „Docelowość” względem lornetki można różnie rozumieć. Dla mnie jest to poziom lornetki lepszej niż bardzo dobrej, zarówno dla mnie jak i w kategoriach obiektywnej oceny, np. testu. Jeśli będzie to dodatkowo okraszone solidnym logo i niechińskim pochodzeniem wskazującym na trwałość produktu…Dla mnie granica „docelowości” zaczyna się od Vipera a dla bardziej wymagających wskazałbym Conquesta a potem Genesis. Jak widać są to sprawy dość indywidualnych zapatrywań.

Dodaj komentarz