Minolta Weathermatic 7×42 Wide (9,3*)

Tekst i zdjęcia m-day

Minolta Weathermatic 7×42 Wide

Jestem zżyty z firmą Minolta od czasów analogowych, pierwszą moją lustrzanką cyfrową, po kilku analogowych Minoltach, był Dynax 7D, do dzisiaj jest sprawny i wygląda jak nowy. Lubię też klasyczne lornetki za ich piękny obrazek, cóż że czasem kosztem mniejszej doskonałości technicznej tegoż.

Dodatkowo szukałem czegoś niedrogiego ze średnicą wyjściową 6 mm i dlatego zdecydowałem się na klasyczną Minoltę Weathermatic 7×42 Wide od kolegi ze wzrokowca i z zaprzyjaźnionego forum. Obraz jest bardzo przyjemny, malarski, szeroki, głęboki, można patrzeć godzinami.

Utrata ostrości w polu, słabo wyszło, chyba nie umiem zrobić fotek przez tak szeroką lornetkę. Generalnie coś tam widać, z lewej strony na krzaczorach jest lepiej oceniać.

Niestety ostrość nie jest najlepszą stroną Minolty Weathermatic. W porównaniu do równie starego Nikona 9×35 Wide Field (9,3*) [edycja – chodziło mi o Nikona 7×35 Wide Field (9,3*), ale coś mi  automat błędnie spracował ;)] widać jego sporą przewagę na tym polu. Być może jakość optyki jest podobna, ale większa apretura Minolty zmiękcza obraz (?). Faktem jest, że występuje różnica widoczna na pierwszy rzut oka. Oczywiście Nikon ustępuje z kolei trochę, niektórym nowoczesnym lornetkom ze średnio – wysokiej półki. W praktyce jest tak, że stosunkowo drobny tekst z odległości ~60 m, w Minolcie daje się odczytać ze skupieniem uwagi i w kilku podejściach, a w Nikonie właściwie bez problemu. Ostrość w centrum jest też trochę gorsza niż w Jenie 8x30w.
Utrata ostrości w polu – gdzieś tak 55% promienia pola widzenia jest ostre i do ok. 75% ostrość pozostaje w pełni użyteczna. Niby niewiele, ale przy takim szerokim polu jest właściwie dobrze i jak dla mnie komfortowo.

Ja w Weathermatic czasami doświadczam wrażenia odrobinę podwójnego obrazu i to także wtedy, kiedy patrzę tylko przez jeden, albo przez drugi okular, szczególnie trochę poza centrum. Nie wiem, czy ja widzę brak powłok fazowych, czy co? Czy to w ogóle możliwe jest? Wrażenie trochę jak przy ostrzeniu Zorką 4 (chyba?), o ile ktoś jeszcze pamięta.

Głębia ostrości jest duża i komfortowa, jednak mniejsza niż w w.w. Nikonie, po części pewnie także ze względu na mniejszą apreturę Nikona.

Jeśli ustawi się ostrość na coś stosunkowo blisko, ok. 60 m (żeby głębia ostrości bardzo nie pracowała), to widać też, że lornetka troszkę gubi ostrość po odłożeniu i ponownym sięgnięciu po nią. Pewnie mostek ulega minimalnemu przesunięciu przy zmianie położenia lornetki.

Aberracja chromatyczna w centrum jest, czasem bywa znaczna, łatwo się ją dostrzega i w pewnych warunkach potrafi być uciążliwa, przy ~50% promienia pola wychodzi już wyraźnie.

Kolorystyka wyraźnie dąży w stronę kolorów ciepłych, kontrast jest odrobinę zmiękczony, kolor nieba przesunięty w stronę szarości, jak to w staruszkach. Bezpośrednio porównując z Jeną 8x30w powiedziałbym, że obraz bardziej idzie w stronę żółto-pomarańczową, a w Jenie w stronę żółto-zieloną. Z tym, że w Minolcie „filtr” jest ~2x mocniejszy 😉 Dziwne, ale w sumie podoba mi się to.

Lornetka generuje spore odblaski jak na dzisiejsze czasy. Ma po dwie duże i błyszczące fałszywe źrenice na okular, w dolnej części. Nie wiem czy tylko mój egzemplarz jest pozbawiony osłon przy pryzmatach? Na pewno pod tym względem mogłoby być dużo lepiej.

Dystorsja większa niż w większości nowoczesnych instrumentów, ale nie ma tragedii, chociaż latarnie trochę krzywe 😉 Jest trochę mniejsza niż w Jeniaczu 8x30w i podobnie jak w nim, bardziej rzuca się w oczy na bliskich niż dalszych obiektach.

Pole widzenia szerokie, komfortowe, przestrzeń hula. Mroczków nie stwierdzono.

Lornetka pokryta jest warstwą gładkiej, ale nie wyślizgującej się z rąk gumy. Muszle oczne są jak dla mnie (do obsługi bez okularów), wystarczająco długie, wygodne i stosunkowo niespracowane. Przy zmianie rozstawu tubusów, luzuje się też trochę sama skala rozstawu. Nieprzyjemnie i ze zmiennym oporem pracuje pokrętło ustawiania ostrości, jest wyrobione w miejscu, w którym ostrość najczęściej ustawiamy, a poza tym zakresem zaczyna chodzić ciężko i musimy pokonać pewien opór, żeby poza ten zakres wyjść. Pod innymi względami Minolta jest bardzo wygodna, dobrze wyważona, dobrze i pewnie się trzyma. Pokrowiec mimo upływu lat dobrze się prezentuje, chociaż tam gdzie pracują elementy plastikowe przy pokrywce, widać, że kiedyś można się spodziewać pęknięcia zmęczeniowego plastiku. Pasek tylko lekko poprzycierany po bokach, miękki deszczochron złapał trochę rys i otarć, ale nic nie jest popękane czy poprzerywane. Po lornetce widać, że jest odrobinę zmęczona, ale jeszcze nie przy końcu swej drogi.

Podsumowanie.
Rzadko kiedy w lornetce wszystko jest super, albo też wszystko jest źle. W Weathermatic z jednej strony obraz mi się podoba, za przestrzeń, sposób rozprowadzania światła, paradoksalnie za miękkość kontrastów, nawet za kolorystykę niekoniecznie zgodną z rzeczywistością, a z drugiej strony, nie sposób nie zauważyć jej wad technicznych w obrazowaniu. Człowiek podchodzi do takiej lornetki z sympatią i chętnie bierze ją do ręki, ale jednak zawsze wie, że idzie na głęboki kompromis odnośnie jakości technicznej obrazu, mimo dużej przyjemności jakiej on dostarcza. Podobnie trochę jak ze starymi obiektywami M42 (nie z tej najwyższej półki). Coś za coś, przyjemność i zbliżenie się do technicznej doskonałości w jednym, to już zupełnie inny wydatek 😉

m-day

4 myśli na temat “Minolta Weathermatic 7×42 Wide (9,3*)”

  1. M-day rzuć również okiem przez Minoltę na gwiazdy, warto.
    Dodam jeszcze że na trzech głównych Ebay-ach a więc amerykańskim, brytyjskim i niemieckim lornetki te bywają bardzo rzadko. Ciekawe z jakich powodów właściciele nie chcą się z nimi rozstawać mimo ich wieku?

  2. Dynax 7D był moim sprzętowym marzeniem kilkanaście lat temu, ostatecznie wybrałem jednak inną markę.
    Po opisie sądzę, że z lornetką będzie podobnie.

    Ciekawe z jakich powodów jeden właściciel niedawno rozstał się z ww Minoltą? 😉

  3. Nie miałem pojęcia, że coś takiego Minolta wyprodukowała. Tak sobie myślę, że czasem podświadomość podpowiada nam czy coś lubimy bardziej czy mniej, Tak jest I-phonami, Leikami, Pentaxami, etc. Pewnie sam wiesz (bo już o tym pisałeś porównując M7 8×30 i Pentaxa 9×32), że jeśli Nikon 9x był sprawdzany z 60 m to Minolta 7x powinna mieć skrócony dystans.
    Dziękuję za artykuł. Dobra robota M-day. Miło było poczytać, zwłaszcza gdy czuje się od autora prawdziwą, lornetkową pasję.

    1. Ajajaj, pomyłka w tekście, porównywałem z Nikonem 7×35 WF, zaraz poprawię i dzięki za zwrócenie na to uwagi 🙂
      PS. w ogóle o tej Minolcie jakoś niewiele w sieci można znaleźć i niewiele wiadomo.

Dodaj komentarz