Kowa TSN-501 20-40x -test

Lunetę do testu dostarczyła firma LaniusBooks


DANE TECHNICZNE:

– wodoszczelna obudowa z poliwęglanu wypełniona azotem
– zamontowanym na stałe okular zoom 20-40x
– pole widzenia 2.3°~1.6° (40~28m)
– minimalna odległość ostrzenia 2,5m
– odstęp źrenicy  14-12.5mm (20-40x)
– długość 24cm
– waga 400g
– gwarancja 10 lat
cena: 1 250zł


Materiały, mechanika, ergonomia

Rozmiar ma znaczenie, i to on jest kluczem do zrozumienia, co autor miał na myśli konstruując lunetę długości 24cm o wadze 400g.

Kowy nie należy rozpatrywać jako alternatywy dla lunet 60-65mm – nie jest dla nich konkurencją. Właściwie nie jest konkurencją dla żadnej standardowej lunety. To sprzęt przede wszystkim mobilny – mieści się w kieszeni kurtki, waży mniej od najlżejszych lornetek 8×30.
Nie potrzebujemy do niej statywu, przy odrobinie wprawy nawet monopod okazuje się zbędny.

Wykonana z poliwęglanu obudowa, dzięki pokryciu metalizowaną farbą, sprawia dobre wrażenie. Jest lekko chropowata i przyjemna w dotyku, świetnie leży w dłoniach.
Zamontowany na stałe okular działa dość ciężko, z równym oporem, muszla okularowa dla odmiany nieco zbyt lekko. Tradycyjne pokrętło ostrości pokryto karbowaną gumą -pracuje równo, miękko i pewnie jak w modelach wyższej klasy.
Gwint do statywu metalowy. Wyposażona w gwint do filtrów osłona przeciwsłoneczna nie jest wysuwana, obiektyw schowano na głębokość około 1cm. Podczas dwudniowych testów odporności na warunki pogodowe okazało się, że to trochę zbyt mało –szkło szybko pokrywały płatki śniegu.


Deklaracja szczelności lunety została jednak potwierdzona.
Zachęcony tym wynikiem, następnego dnia pozwoliłem sobie na odrobinę białego szaleństwa. Także takie traktowanie TSN-501 zniosła bez problemu. Jedynym skutkiem dwóch godzin na śniegu był odrobinę większy opór pokrętła ustawiania ostrości, który po chwili ustąpił i luneta pracowała już normalnie.


Obraz
Mały obiektyw zbiera mało światła – to oczywiste. W pochmurny dzień 25x to maksimum, jeśli jest widno można korzystać z pełnej mocy. Będzie coś widać, choć niezbyt jasno i kontrastowo. Najlepiej trzymać się przedziału 20-30x, wtedy jest naprawdę dobrze. Niewielka źrenica wyjściowa generuje  „mały obraz”, użytkownicy lunet są do tego przyzwyczajeni, lorneciarze mogą poczuć rozczarowanie.
AC w niekorzystnych warunkach widoczna, choć w granicach rozsądku, podatność na odblaski niewielka. Wady geometrii nie rzucają się w oczy, spadek ostrości i pociemnienie przy brzegu pola są spore.
W dobrych warunkach oświetleniowych można z niezłym skutkiem pobawić się w digiscoping, załączam przykładowe zdjęcia.



Komplet

W komplecie otrzymujemy dobrze trzymające dekle na obiektyw i okular, ściereczkę do czyszczenia optyki i miękki woreczek do przechowywania / transportu lunety. Całość wraz z dokumentami zapakowana w firmowy kartonik.

Podsumowanie
Kowa TSN-501 to specjalistyczny sprzęt karmnikowo-wyprawowy.
Nie zastąpi większego modelu, jest raczej uzupełnieniem lornetki. Przyda się na spacerach, wyjazdach, czy obserwacjach przez okno w dobrych warunkach oświetleniowych. Na strzelnicy wygodniejsza będzie wersja prosta TSN-502.
Świadomy ograniczeń użytkownik powinien być zadowolony.

Zalety
niewielkie rozmiary i bardzo niska waga
dobre materiały
wodoszczelność
mechanika ostrości
mała min odległość ogniskowania
niezły obraz przy dobrych warunkach
długa gwarancja
atrakcyjna cena

Wady
mały odstęp źrenicy
przeciętna jasność i kontrast
zbyt krótka osłona obiektywu

Z lunetą 80mm Zdjęcia telefonem bez adaptera przy około 30x przez szybę.

11 myśli na temat “Kowa TSN-501 20-40x -test”

  1. Mnie ta luneta jakos specjalnie nie rozwaliła. Czuć kompromis, patrząc w okular. Obraz jest stosunkowo „mały” i ma wszystkie „lunetowe” wady. Powiem krótko – chyba bym sie na nia nie zdecydował. Ale z drugiej strony mozna spojrzec na sprawe obiektywnie: cena. To po pierwsze. Po drugie: rozmiary. Fakt, mozna ta lupke nosic prawie w i jeżeli ktos ma ręce chirurga, patrzeć bez statywu. Jest jednak trzecia rzecz, teraz mi przyszła do glowy: ta luneta świetnie powinna sie nadawać dla strzelców. Spojrzec na tarczę kontrolnie, jakie sie osiągnęło skupienie na tarczy? Da radę. I nie potrzeba niczego lepszego.

  2. Kowa zachwyca swoją wagą i rozmiarami. Obraz ma przyzwoity, ale widać w niej kompromisy. W charakterze jedynej (wciąż w miarę mobilnej) lunety zdecydowanie wolę swoją DOT EDII. Ale Kowa jest po prostu lunetą do określonych zadań – w góry, czy na dłuższe spacery w otoczeniu dzikiej przyrody. Przy mniejszych powiększeniach można spokojnie używać jej z ręki ale warto oczywiście mieć lekki monopod albo kijek trekkingowy ze śrubą statywową (są takie wynalazki!). Jeśli chodzi o sam obraz – jest dość dobrze, chociaż pewne wady można bez trudu zobaczyć – lekką AC, pewne braki ostrości i kontrastu. Ciężko było mi ocenić większe powiększenia. Kowę oglądałem jesiennym popołudniem – na większych powiększeniach była straszna ciemnica. Ale spadek ostrości (przy zoomowaniu) wydawał się dość niewielki. Kontrast trudno mi było w tych warunkach ocenić. Mam nadzieję, że jeszcze będę miał kiedyś okazję spojrzeć przez tę lunetę w słoneczny dzień. Biorę pod uwagę zmianę zdania na jej temat. 😉 Tymczasem – do zadań specjalnych super sprzęt. Jako pierwszą lunetę raczej raczej bym odradzał.

    Szkoda, że nie robią jej ze stałoogniskowym w miarę szerokim okularem – z powiększeniem rzędu 25 – 30…

  3. Dokladnie, z dobrym okularem to moze i bylaby dobra luneta. Ja tam w niej widzialem wszystkie wady obrazu: nieostrosc, aberracje, ciemnosc, brak kontrastu, a nawet mialem „odwrotny efekt wow”: tzn, patrzac przy najnizszym powiekszeniu sadzilem, ze jestem na najwyzszym. Az mi ciarki do dzis chodza po plecach. Czego mozemy oczekiwac od lunety, ktora kosztuje mniej niz najtanszy okular zoom Kowa…Oczywiscie, ze lepiej kupic 65mm i DOT wcale wiele wieksza nie jest. Cena ta sama, a obraz piorunujacy. No ale jak ktos sie updrze na lunete 50mm to wciaz i niezmiennie polecam Vortex Razor 50 HD.

  4. Marek, Delta jest blisko dwukrotnie dłuższa i przeszło 3x cięższa od Kowy. To ogromna różnica, decydująca o charakterze i przeznaczeniu tych lunet.

    O obrazie nie dyskutuję – załączam zdjęcia zrobione przez TSN-501. Najwyraźniej widziałeś uszkodzoną czy brudną sztukę.

  5. Miałem okazję obejrzeć lunetę pierwsze wrażenie bardzo pozytywne ze względu na rozmiar ale przede wszystkim na wagę bardzo lekka. Ciekawy wygląd pokryta metalizowanym lakierem sprawia wrażenia solidnej konstrukcji która łatwo zmieści się do kieszeni. Warto zwrócić uwagę na pokrętło do ustawienia ostrości chodzi bardzo płynnie. W tej kategorii cenowej przyzwoity produkt.

  6. Długość DOT jest 30 cm czyli tylko 6 więcej. Ciekawi mnie jedna rzecz, czemu Kowa nie zdecydowała się na dużo mniejsze minimalne powiekszenie np 12-15x. 20x to stanowczo za dużo dla 50 mm. Byłoby dużo jasniej, szerzej, jeszcze łatwiej do pracy z ręki. Nie wiem czym kierowali się Japończycy.

  7. Delta ma 30cm z okularem?
    Znając Japończyków kierowali się rachunkiem ekonomicznym 😉 Droższy model oferuje większy zakres 15-45x
    Moim zdaniem 20x wcale nie jest zbyt dużą wartością,to rozsądne minimum. Mniej więcej tyle samo widać w lornetce 10x, więc mniejsza moc w lunecie mija się z celem.

    Masz jeszcze ostatnią szansę by zobaczyć Kowę u mnie.

    1. Tak, 30 cm z okularem. Bez okularu to tylko 24cm czyli tyle samo co ta lunetka Kowy z okularem. Reduktor ogniskowej w torze optycznym robi swoje w długości a przy okazji wyplaszcza pole.
      Luneta kątowa 45st. daje nie tylko większe powiekszenia ale takze ułatwia obserwacje terenu i obiektów położonych sporo ponad horyzontem. Lornetki z okularem zagiętym to duża rzadkość. Tak więc moim zdaniem 15x w lunecie 45st. daje inne wieksze możliwości niż standardowa lornetka 15x na wprost. Myślałem nad tym szukając jak najmniejszego lekkiego sprzętu do prostej astronomii co by nie wyginać sobie kręgów szyjnych 🙂

  8. W astro niewątpliwie większa luneta będzie lepsza, 501 można zerknąć na Księżyc i widok będzie bardzo przyjemny – wczoraj sprawdzałem.
    Dla małych powiększeń zdecydowanie wolę lornetkę, ale to kwestia indywidualna.

  9. Miałem dziś przyjemność popatrzeć przez tą lunetkę. Pierwsze wrażenie to, że jest to sprzęt porządnej marki o bardzo dobrym wykonaniu mechanicznym i świetnych materiałach. Powłoki na obiektywie bardzo dobrej jakości. W sumie to oczywiste przy 1200 PLN za 50 mm. Latem testowałem trzykrotnie tańsza lunetę Celestron 15-45 50mm. Różnica w klasie widoczna bez dwóch zdań. W Celestronie ustawiając ostrość obraz kolebał się na boki, na jasnym tle widoczne były śmieci w okularze, straszne zażółcenie obrazu. W Kowie takich wad nie ma. Tak jak już pisałem jak na mój gust jest za ciemno na najniższym powiększeniu za sprawą stosunkowo wysoko dobranego powiększenia 20x. Mamy źrenice 50/20= 2,5 mm czyli do obserwacji w słoneczny dzień.
    Bardzo ciekawy jestem jak by wyglądał Jowisz przez tą lunetkę. Przez wspomnianego Celestrona widzialem dwa pasy chmur, Kowa dalaby zapewne duzoblepszy widok tej planety ale koniecznie przy maksymalnym powiększeniu 40x. Z moich obserwacji wynika że właśnie takie powiększenie to minimum aby ujrzeć szczegóły na tym gazowym olbrzymie. I to wszystko przy rekordowo niskiej masie 400 g, Celestron wazył 500g. Ciekaw jestem czy to rekord wagowy czy jest jeszcze coś lżejszego na rynku co pozwoliłoby na zachwycanie sie tą planetą.

Dodaj komentarz