Canon 12×36 IS III (5*)

Tekst i zdjęcia m-day

Canon 12×36 IS III

Bardzo spodobał mi się Canon IS II 10×30, więc kiedy nadarzyła się okazja (spory kupon rabatowy PayPal – w. dzięki leniwiec!) od razu zamówiłem sobie IS III 12×36. Tekst może wyglądać na wytykanie samych wad, ale wbrew pozorom jestem z tego zakupu bardzo zadowolony.

Ostrość b.dobra w centrum i w całym polu jakieś 80% jest ostre i ostrość jest bardzo użyteczna do samej granicy pola. Krótkie zdanie, ale oddaje rzeczywistość w 100%, właściwie ja od lornetki nic więcej nie oczekuję. Rozumiem, że “lornetki za dychę” są tu może lepsze (bo mają 90%? ostre), tylko czy ja chcę dać dychę za 10%? Chyba nie…
Gwiazdy punktowe do pewnej granicy, w okolicach 65% (?) promienia pola, zaczynają się rozjeżdżać.

Utrata ostrości w polu

Kontrast bardzo dobry, obraz wyraźny i czysty, jasność jak na tę źrenicę wyjściową też b. dobra, w końcu to porrówki są.

AC w centrum bywa uciążliwa, jej stopień mocno zależy od ustawienia oczu w osiach obiektywów, drobne nieosiowości owocują dużym zwiekszeniem AC. Od 50% wychodzi już wyraźnie i na brzegu staje się duża. W pewnych warunkach oświetleniowych potrafi być wkurzająca, szczególnie przy włączonej stabilizacji, bo psuje piękny, nieruchomy obraz i człowiek zaczyna zgrzytać zębami ze złości, że mogło być tak pięknie, a nie jest.
Bez stabilizacji AC jest mniej widoczna. Czy wprowadza ją stabilizacja, czy raczej brak dygotu powoduje, że bardziej się ją dostrzega, nie wiem. W porównaniu do Canona 10×30 IS II myślę, że AC jest podobna, ale bardziej rzuca się w oczy z powodu większego powiększenia.

Kolorystyce się szczególnie jakoś nie przyglądałem, ponieważ nic niepokojącego nie widziałem. Podobnie jak w IS II 10×30, może odrobinę cieplej niż neutral, ale bardzo niewiele.

Z uwagi na słabą pogodę, do oceny pracy pod światło używałem latarki. Pod światło jest kiepsko (trochę mleka i sporo halacji), ale standardowo jak na tę półkę cenową. Chociaż są na tej półce chlubne wyjątki (Meo B1 7x), to większość jest podobnie słaba jak Canon. Jest gorzej niż w Delta Chase ED 10×50 (która od pewnego czasu służy mi za skalę porównawczą, bo jest tania i stosunkowo dobra w tej konkurencji. Pod rozproszone przez liście słońce wychodzi głównie mleko i czasem błyśnie coś poważniejszego. Generalnie podobnie do 10×30 IS II.

Niestety dosyć duża minimalna odległość ogniskowania, ~6 m? Czasem nie wiadomo skąd wyskakują mroczki nie na granicach pola, a bardziej w stronę środka pola widzenia i skaczą po całej zewnętrznej powierzchni pola dość przypadkowo. Muszle są może odrobinę za krótkie?

Dystorsja spora i postępująca w miarę panoramowania, dystorsją przypomina raczej lornetki z dawnych lat, niż nowoczesny sprzęt (no może to jednak przesada – ale nie duża). Podobnie jak w IS II 10×30.

Mechanika – można powtórzyć to co napisałem przy IS II 10×30.
“Żadnych uwag do działania pokręteł, regulacji rozstawu, mechanizmu zamykania komory baterii. Dziwny kształt wymaga tylko przyzwyczajenia i zwiększonej uwagi przy użytkowaniu, mogę sobie wyobrazić, że Canon wyślizguje mi się z ręki z powodu niekonwencjonalnego chwytu i dosyć gładkiej obudowy.
W komplecie dostajemy oddzielne zaślepki na okulary, pasek na szyję i cokolwiek damski w odbiorze futerał, brak jest dekielków na obiektywy.”

Podsumowanie.
Mimo kilku wad obraz, dla mnie, jest bardzo ładny, ostry i dający przyjemność z efektywnego wykorzystania 12 krotnego powiększenia. Oglądałem niedawno Kowę Prominar 12×56, nie ma porównania z Canonem. Przede wszystkim utrata ostrości w polu dużo szybsza w Kowie, AC musiałbym porównać bezpośrednio, ale w Kowie też mi przeszkadzała. Powiedziałem do Marluta, że boję się tego Canona, bo jeśli będzie taki słaby, to będzie bieda. Na szczęście jest dużo lepszy. Równie dobry jak dziesiątka, może z trochę bardziej widoczną AC (?). Lornetka kosztuje ok. 3 kzł, czy to jest cena adekwatna do optyki? Biorąc pod uwagę także stabilizację, chyba tak. Stabilizacja, (odsyłam do opisu Canona 10×30 IS II) jest dla mnie jakieś 100% lepsza od statywu, i sprawdza się tu równie rewelacyjnie, jeśli nie lepiej, nie trzeba nic nosić, rozkładać, przykręcać, wystarczy wdusić guzik i wszystko jasne.

m-day

5 myśli na temat “Canon 12×36 IS III (5*)”

  1. Zainteresowała mnie ta lornetka- cała lista wad a jednak dobra i dająca przyjemność z obserwacji….. ciekawe. Czasem tak jest.
    Zapisuję się na oględziny.

    PS
    czyżbyś szykował tekst o lampach?

  2. Hehe, lamp – w odróżnieniu od aparatów, noży, latarek i lornetek, mam tylko kilkanaście – nie ma o czym mówić ;P

  3. Lornetka robi dobre wrażenie, obraz ostry i kontrastowy. Tylko ten guzik powodujący włączenie aberracji chromatycznej… 😉
    Przy 12x stabilizacja ma już sens, rośnie apetyt na 15x.

Dodaj komentarz