Canon 10×30 IS II (6*)

Tekst i zdjęcia m-day

Lornetkę do testu dostarczyła firma Lanius-Books

Canon 10×30 IS II

Kiedy ją dostałem, pomyślałem, ale brzydka i niewygodna. Po przyłożeniu do oczu, o! jest aberracja chromatyczna, a po chwili, ale jaka ostra i jasna, zupełnie nie jak 10×30…

Ostrość i rozdzielczość w centrum i w całym polu jest bardzo dobra. W centrum widziałem niewiele lornetek 10x, powiedzmy 20% (?) ogółu i to z tych najlepszych, które dotrzymują kroku Canonowi. Utrata ostrości w polu jest niewielka, zaczyna się gdzieś w okolicach 80% pola i do samego brzegu nie jest dramatyczna. W nocy na gwiazdach trochę wychodzi mała rozdzielczość z 30 mm obiektywu, obrazy gwiazd nie są też tak ładnie punktowe jak powinny być.

Jak zwykle słaba fota mające zobrazować tracenie ostrości w polu

Kontrast jest bardzo dobry, obraz jest czysty i krystaliczny, właściwie wrażenia z obserwacji są bardziej jak z większej lornetki, niż z 10×30. Jasność jest również bardzo dobra jak na tę klasę.

Aberracja chromatyczna w centrum daje się wychwycić i nie przekracza poziomu do którego jesteśmy właściwie przyzwyczajeni, czyli znajdziemy ją, ale jakoś szczególnie nie przeszkadza. W pewnych warunkach świetlnych potrafi się uwidocznić bardziej, ale raczej rzadko. Potem gdzieś w okolicach 50% zaczyna być bardziej widoczna, ale cały czas nie jest bardzo uciążliwa.

Kolorystyka odrobinę cieplejsza od neutralnej w moim odczuciu.

Odblaski pod światło występują jak w większości lornetek. Pojawiają się flary, halacje, mleczne półksiężyce i spadki kontrastu. Natomiast nie ma większego problemu z bocznym światłem.

Samo 6 stopniowe pole, nie sprawia wrażenia jakoś szczególnie i niekomfortowo wąskiego, da się z nim żyć. Odstęp źrenicy jest wygodny i wystarczający dla osoby nie używającej okularów do lornetowania. Mroczki pojawiają się rzadko, ale zdarzają się niewielkie, np. przy ostrym zezowaniu.

Dystorsja. Poduszka pojawia się natychmiast poza centrum i jest na trochę większym poziomie niż jestem przyzwyczajony w dobrych lornetkach. Np. W Kowie BD42-10XD jest dużo mniejsza, 2, albo i 3x. Za to nie widać zniekształceń samych obiektów wraz z panoramowaniem, co w Kowie występuje.

Stabilizator jest w Canonie wartościowym dodatkiem. Nie mam jakiś kłopotów z utrzymaniem 10x z ręki, ale też już trochę obraz mi się jednak chybocze. Kiedy mamy odczytać coś z oddali, np. uwagę pod znakiem nawigacyjnym, stabilizacja zwiększa czytelność kilkukrotnie – to nie przesada. Coś nie do odczytania z ręki, staje się momentalnie, bez problemu, czytelne. Dałem Canona żonie i jej koleżance, jak wiadomo osoby niewlornetkowane, mają większe kłopoty ze stabilnym chwytem. Babki były zachwycone, wreszcie zobaczyły co jest na Księżycu 😉 Nawet dostałem pozwolenie na zakup takiej lornetki, pod warunkiem sprzedaży czegoś co mam 😉 To o czymś świadczy.

Mechanicznie lornetka sprawia dobre wrażenie. Nie mam żadnych uwag do działania pokręteł, regulacji rozstawu, mechanizmu zamykania komory baterii. Dziwny kształt wymaga tylko przyzwyczajenia i zwiększonej uwagi przy użytkowaniu, mogę sobie wyobrazić, że Canon wyślizguje mi się z ręki z powodu niekonwencjonalnego chwytu i dosyć gładkiej obudowy.
W komplecie dostajemy oddzielne zaślepki na okulary, pasek na szyję i cokolwiek damski w odbiorze futerał, brak jest dekielków na obiektywy.

Podsumowanie.
Gdyby nie wielkość Canona IS II (bo on, mimo małej wagi, no jednak nie jest kieszonkowy), powiedziałbym, że znalazłem w końcu małą 10-tkę moich marzeń. Jakość obrazu wymiata. Dodatkowo cena jest dość przystępna, za ~2kzł dostaje się doskonałą optycznie lornetkę ze stabilizowanym obrazem, o 10 krotnym powiększeniu. Póki co, jestem zachwycony i wybaczam jej nawet brzydotę.

m-day

4 myśli na temat “Canon 10×30 IS II (6*)”

  1. Ta lornetka bardzo mnie pozytywnie zaskoczyła. Stabilizacja naprawdę działa. Nie mam specjalnych problemów ze stabilnym trzymaniem dziesiątki ale faktycznie po naciśnięciu przycisku widać więcej szczegółów – np. można przeczytać napis. Czy bym taką kupił? Jako 10 raczej nie. Mimo wszystko stabilizacja przy takim powiększeniu nie wydaje mi się aż tak potrzebna – jeżeli jednak ktoś ma z tym problem, to może to być świetny wybór. Mnie natomiast bardzo wzrósł apetyt na 15×50…

  2. Krótko patrzyłem przez tego Canona – m-day zaraz po spotkaniu kazał go sobie zapakować na wynos, ale wrażenia mam jak najbardziej pozytywne.

  3. 10×32 nie ma szkła ED – 15×50 tak. Może tam będzie lepiej… Mnie w tej lornetce zaskoczyła skuteczność stabilizacji – nawet jak wprawiałem ręce w nienaturalne drżenie to silniczki sobie z tym radziły. Bardzo jestem ciekaw czy w 15 działa to równie dobrze.

Dodaj komentarz