Leica Noctivid 10×42 – test

Lornetkę dostarczyła firma LANIUS BOOKS http://lanius-books.com/
dzięki pomocy firmy HUBERTUS PRO HUNTING

DANE TECHNICZNE:
Kąt widzenia (rzeczywisty): 6.4°
Pole widzenia: 112/1000 m
Odstęp źrenicy: 19 mm
Minimalna odległość ogniskowania: 1.9 m
Korekcja dioptryczna: +/-4 dioptrie
Regulacja rozstawu źrenic: 56-74 mm
Wewnętrzne ogniskowanie z centralnym mechanizmem
Konstrukcja optyczna: 12 elementów optycznych, z powłokami przeciwodblaskowymi z technologią Leica HDC
Pryzmat: dachowy z powłoką P40 z korekcją fazową i z systemem HighLux (HLS),
Wodoszczelność: do głębokości 5m
Korpus: odlew ze stopu magnezowego wypełniony azotem, wykończoną elastyczną powłoką gumową w kolorze czarnym
Wymiary (długość x wysokość x szerokość): 124 x 150 x 68 mm
Ciężar: 860g
W zestawie: pasek, oliwkowy futerał z cordury, osłona okularów, osłona obiektywów
Gwarancja: 10 lat

Cena 10 700zł

Obraz
Zanim odebrałem paczkę trochę już o „czarnej mambie” słyszałem, spodziewałem się więc, że przykładając ją do oczu doznam słynnego efektu o k…! Nic takiego jednak nie nastąpiło. Owszem, obraz był bardzo dobry, ale bez specjalnego szaleństwa. W gruncie rzeczy niewiele lepiej od tego co widzę np. w Genesis 10,5×44, pomijając oczywiście znacznie większy promień ostrego pola Noctivida. Co gorsza, momentami pojawiała się aberracja chromatyczna, którą koledzy zaproszeni na oględziny z niemałą chyba satysfakcją od razu wychwycili.

No nic, lornetka przyszła, trzeba testować. Jedno wyjście w teren, drugie, trzecie, rodzinny wyjazd nad jezioro i codzienne obserwacje w różnych warunkach od rana do późnego wieczora.
Jednak jest dobrze, bardzo dobrze. Leica świetnie sobie radzi niezależnie od oświetlenia, obraz jest zawsze czysty, a brak odblasków doprowadził mnie dwukrotnie do przypadkowego spojrzenia, w zachodzące już szczęśliwie, słońce.
Po niespełna tygodniu wracam do domu, wyciągam Genesis by zrobić kilka zdjęć i ponownie porównać lornetki bezpośrednio. Coś jest nie tak, Kowa jakby poszarzała, przybladła. Zaczyna trochę brakować kontrastu, wieczorem transmisja też jakby słabsza…. Właściwie w każdej dziadzienie, poza wspomnianą wcześniej AC – widać ją, choć nie przeszkadza zbytnio, Leica wygrywa. Największa różnica jest w ostrym polu widzenia, sięgającym w niemieckiej lornetce niemal do krawędzi, przy której pojawia się dosłownie paseczek gorszego obrazu z występującą czasem niebieską smużką. Także jasność Leici jest nadspodziewanie dobra – widać to nie tylko w nocy, ale także w głębokim cieniu czy wieczorem. Tuż po zachodzie słońca, niebo w 10×42 jest wyraźnie jaśniejsze niż w konkurencyjnym modelu. Różnice są ewidentne, a największe zdziwienie powoduje wzięcie po przerwie do rąk lornetki, która do tej pory wydawała się bardzo dobra – jest taka nadal, ale Leica jest jeszcze lepsza.

Na nocne niebo udało mi się zerknąć tylko raz czy dwa i było dobrze, ale ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe jakie panowały trudno pisać odpowiedzialnie coś więcej. Tradycyjnie natomiast, idealna pogoda z czystym i rozgwieżdżonym niebem był w dniu…. gdy oddałem lornetkę.



Materiały i mechanika
Jak można się było spodziewać Leica jest bardzo dyskretna i gustowna. Zupełnie nie rzuca się w oczy, co przy pięciocyfrowej cenie jest dużą zaletą. Jedyne co przykuwa uwagę to ogromne soczewki okularów.
Wykonanie staranne a materiały bardzo dobre, choć brakuje trochę poczucia luksusu w dotyku.
Magnezowa konstrukcja zapewnia właściwą sztywność, otwarty mostek bardzo dobrze trzyma wybrane ustawienie. Duże i wygodne muszle wykręcają się lżej niż w Genesis, mają oczywiście kilka stopni pośrednich w których odpowiednio się blokują. Duży ER zapewnia pełne pole widzenia także w okularach.
Jedyną uwagę krytyczną mam wobec pokrętła ostrości – działa zbyt lekko, nie podoba mi się także dźwięk wydawany przy jego odciąganiu a następnie wciśnięciu po ustawieniu korekty dioptrii (w każdym razie na tym poziomie cenowym). Tu wspominam piękne rozwiązanie z modelu Ultravid 10×25 BL, którego jednak nie można zastosować w otwartej konstrukcji.
Na czarnej obudowie widać każdy pyłek, jest to jednak kłopot przy fotografowaniu lornetki a nie jej używaniu – wystarczy przeciągnąć ręką po gładkiej obudowie by usunąć wszelkie zanieczyszczenia.

Ergonomia i akcesoria
Otwarta magnezowa konstrukcja lornetki zapewnia sztywność, o czym już wspominałem, i możliwość pewnego chwytu który przekłada się na stabilność obrazu podczas długich obserwacji. Tubusy zostały nieco spłaszczone po bokach – w miejscu napisu z oznaczeniem modelu, brak natomiast zagłębień pod kciuki, co absolutnie nie przeszkadza.

W tym dziale mam także drobne uwagi krytyczne – solidnie mocowane osłony obiektywów utrudniają czasem szybkie schowanie lornetki do futerału. Ten ostatni jest niewielki, dobrze dopasowany i również dyskretny. Nie posiada niestety własnego paska (jakaś dziwna moda), jest w nim wycięcie do przeciągnięcia paska od lornetki. To rozwiązanie niezbyt dobre gdy kilka razy dziennie trzeba chować lornetkę i przeciągać pasek. Kiedy mamy już lornetkę na szyi nie wiadomo co zrobić z futerałem. Sam pasek szeroki i wygodny, z jednej strony gumowany co zapobiega zsuwaniu się go z ramienia. Deszczochron o odpowiedniej głębokości, trzyma solidnie i ładnie komponuje się z całością, niestety mocno pachnie gumą. Lornetka była nowa, może więc zapach ulotni się po kilku tygodniach.

Podsumowanie
Leica Noctivid 10×42 to jedna z nielicznych lornetek, których używa się przez kilka godzin dziennie wcale o nich nie myśląc. Nie narzuca się swoją obecnością, dyskretnie przybliżając obiekt obserwacji.
Dwie drobne wady i cały szereg ogromnych zalet sprawiły, że oddawałem ją z żalem. Ukąszenie czarnej mamby bywa śmiertelne, w tym wypadku dla naszych oszczędności.

Zalety
– świetna ostrość w niemal całym polu
– znakomity kontrast
– bardzo dobra jasność
– głębia ostrości
– plastyka obrazu
– odporność na odblaski
– duże pole widzenia
– materiały i wykonanie
– duży ER

Wady
– widoczna czasem AC
– pokrętło ostrości powinno pracować z nieco większym oporem

Tymczasowa ocena wg starej skali:
Jakość obrazu w centrum 95%
Jakość obrazu poza centrum 90%
Pole widzenia 90%
Materiały i wykonanie 90%
Mechanika, rozmiar, waga 90%
Akcesoria i użytkowanie 90%

Rekomendowane zastosowania:
obserwacje ptaków
wszelkie inne

polecam wzrokowiec.com

17 myśli na temat “Leica Noctivid 10×42 – test”

  1. Widziałem ją raz, przez godzinę, więc właściwie mogę napisać tylko o pierwszym wrażeniu. Przy słońcu z tylnej ćwiartki, ok. godziny 16, w parku gdzie są drzewa, spojrzałem 45* w górę, przed siebie, na brzozę taką bardziej bezlistną, z opadającymi gałęziami i zobaczyłem tylko AC. Nie było łał, jaka ostrość itp. – tylko piękna AC. Przejechałem lornetką w dół i 40* w prawo, gdzie siedział w cieniu cieć parkowy. Cieć miał brzuch grubszy niż w rzeczywistości, a pogrubiała go niebiesko-fioletowa 5 cm., wypasiona aberracja chromatyczna. Hmm..

  2. Pan miał na sobie odblaskową kamizelkę, i właśnie to odbite światło widziałeś, które znika w lornetkach o słabym kontraście i obciętej transmisji 😉

    AC jest, to fakt. Mimo tej wady, wystąpiły u mnie wyraźne objawy odstawienia, które staram się teraz leczyć Swarkiem 8×30.

  3. Czytając już miałem w głowie, że napiszę: szkoda, że nie ma skali z punktami a tutaj niespodzianka in plus. Co napisać o samej lornetce? Może tak: Leca robi fajne lornetki.

  4. Tylko jedno pytanie i liczę na dokładną odpowiedź. Jak wielkie są soczewki okularów ?

    1. Są bardzo wielkie, a dokładnie już piszę tylko sprawdzę notatki…….. okular ma 42mm a soczewka 27mm średnicy.

  5. Miałem i ja okazję popatrzeć i porównać z Kową, co dostaniemy w cenie kowy genesis + 4 nikony M7 … Fioletową mgiełkę na brzegach pola (a może to była jednak fuksja 😉 ) i pokrętło które pracuje jakby się ukręciło .
    A na poważnie poza AC trudno się do czegoś przyczepić, poziom aberracji ch. jak dla mnie pomijalny choć za takie pieniądze chciałoby się mieć 100%, muszle oczne mogłyby być trochę dłuższe, przy takim ER i i źrenicy 4,2 czasami widać czarną materie, wg mnie obraz ma chłodniejszy niż kowa i bardziej kontrastowy, ostry od brzegu do brzegu, w czasie „panoramowania” tez bardzo fajnie, żadnego „kręcenia się” obrazu.

    Lornetka w zasadzie bez wad tylko czemuż tyle kosztuje,
    ciekawie byłoby porównać ją ze Swarovskim EL SV

    1. „Lornetka w zasadzie bez wad tylko czemuż tyle kosztuje” – bo jest bez wad 😉
      A konkurencja kosztuje tyle samo.

      Trzeba będzie zorganizować Swaro i Zeissa. Tylko potem nic już nie będzie takie jak dawniej.

  6. Marlut dziękuję za dane które moim zdaniem w znacznej mierze odpowiadają na pytanie skąd taka jakość obrazu. O ile 42 mm średnicy okularu są wielkością standartową w tej klasie to 27 mm średnicy soczewki sporo ponad to.
    Odwracając lornetkę obiektywami do oczu otrzymujemy -10×27 bo czasem warto spojrzeć na świat z innej perspektywy. 🙂

  7. Jeśli chodzi o Swarka EL SV to mam 8,5×42. Chętnie bym zrobil porównanie. Swarek ma fenomenalną korekcję pola, jasność, kontrast i ostrość. Dla mnie to kres poszukiwań lornetkowego Graala. Leica niepokoi mnie tylko faktyczną solidnością…hmm…

    1. Oddałem Leicę na początku tygodnia, ale Lanius pewnie ją jeszcze ma.

      Na rynku używane lornetki i lunety tej marki mają dość wysokie ceny, także leciwe sztuki. To, że ktoś raz utopił jedną Leicę nie znaczy, że wszystkie są słabe. Ja w każdym razie nie nurkowałem z testową więc trudno mi coś wiążącego powiedzieć.

      Właśnie doczytałem, że jednak dwie nabrały wody….

  8. Długo się zastanawiałem co napisać od siebie, bo doświadczenia z lornetkami z tej klasy nie mam żadnego. Bez wątpienia mogę powiedzieć, że od Conquesta czy Genesisa jest lepsza. Czy ta różnica jest bardzo duża? No pewnie nie, ale jednak zauważalna. Czy jest idealna? Oczywiście nie. AC nie jest duża ale jest. Przy samym brzegu jest lekko nieostro. Ciekaw jestem czy Swarek i Zeiss wypadłyby lepiej. Dla mnie wady tej lornetki to jednak tylko drobiazgi. Leica jest piękna – elegancka i solidna zarazem. Pięknie zaprojektowana i dopracowana. Obraz sprawia niesamowitą frajdę.

    Podsumowując, po godzinie z Laicą mój lornetkowy świat nie runął – Zenek i EII wciąż sprawiają frajdę. Wspomnienia z związane z Czarną Mambą są jednak bardzo miłe i na pewno pozostaną na długo. Chętnie bym ją sobie jeszcze trochę pomiał. Nerki jednak puki co nie sprzedaję. 😀

  9. Muszę w końcu dopaść jakąś Leicę, bo nigdy nie miałem przy oczach. Miałem, z kolei, Kowy BD XD i Genesis 8,5 x44 i EL jest jednak od Genesisa duuużo lepszy. Jeśli ktoś myśli o spocie lornetkowym w okolicy Krakowa, to voila!

    1. Tu mnie Volver zmartwiłeś, mam kowe 8,5×44 i w sumie jestem zadowolony strach patrzeć przez swaro 😉 , może to doprowadzić do korekty budżetu

  10. U mnie pożądanie perfekcji podwoiło budżet i … potroiło się zadowolenie po zakupie… Jeśli jest budżet, zdecydowanie waaarto…

Dodaj komentarz